Za drzwiami gabinetu, w półmroku zimowego popołudnia lub w rażącym świetle szpitalnego korytarza, siedzi dwoje ludzi. Jeden przyszedł z ciężarem, którego nie jest już w stanie dźwigać w samotności. Nie wiemy jednak, kim jest ten drugi człowiek. Często myślimy o nim jak o cichym, niemym wręcz towarzyszu, dysponującym zestawem narzędzi, testów, o analitycznym dystansie. Dlatego na Międzynarodowy Dzień Psychologa postanowiliśmy uchylić te drzwi nieco szerzej. Pokażemy Wam, że pod płaszczem profesjonalizmu bije serce, które, tak samo jak Wasze, potrafi drżeć.
Czego nie widać w statystykach?
Zanim usiądziemy w fotelu naprzeciwko drugiego człowieka, musimy zmierzyć się z liczbami. A te, powiedzmy sobie od razu, bywają bezlitosne. Z raportów Polskiego Towarzystwa Psychologicznego (PTP) wyłania się obraz zawodu, który jest w procesie ogromnej zmiany. Czy wiecie, że w Polsce mamy tysiące dyplomowanych specjalistów, a mimo to czas oczekiwania na wizytę w ramach NFZ wciąż przypomina kolejkę po cud? To nie jest tylko kwestia braku rąk do pracy – to kwestia systemowego niedoszacowania tego, jak bardzo jako społeczeństwo potrzebujemy dziś „higieny życia”.
Zgodnie z danymi uczelni, psychologia to współcześnie jeden z najbardziej obleganych kierunków studiów. Co roku tysiące młodych ludzi decyduje się na tę drogę, kierując się – jak sami mówią – „chęcią pomagania”. Ale rzeczywistość weryfikuje ten idealizm już na starcie. Praca w zawodzie zaufania publicznego to nie tylko prestiż, ale przede wszystkim ogromne obciążenie etyczne i emocjonalne.
– Kiedy zaczynałam pracę, myślałam, że dyplom toswoista tarcza. Że kodeks etyczno-zawodowy psychologa, który tak pieczołowicie studiowaliśmy, da mi gotowe odpowiedzi na każde wyzwanie, cierpienie, bezsilność – mówi Magda, psycholożka z 15-letnim stażem, współpracująca z Fundacją. – Tymczasem życie pokazało, że kodeks to tylko teoretyczny kompas. Najważniejszym narzędziem pracy jest moja własna osobowość. To coś, czego nie wyczytasz w statystykach o liczbie udzielonych porad. Tam nie ma rubryki na „ilość wylanego potu w walce o czyjąś nadzieję”.
Mity, które budują mury
Wokół zawodu psychologa narosło tyle legend, nic więc dziwnego, że czasem trudno przez nie dostrzec człowieka. Często boimy się pójść po pomoc, bo wydaje nam się, że zostaniemy „prześwietleni”, ocenieni albo, co gorsza, uznani za „nienormalnych”.
– Jaki jest najczęstszy mit na temat mojej pracy, który sprawia, że ludzie boją się prosić o pomoc? Chyba ten, że psycholog to taki „płatny przyjaciel” lub jasnowidz, który po pięciu minutach wie o pacjencie wszystko i zaraz zdradzi najlepszą receptę na spokój – mówi współpracująca z Fundacją psycholożka Anna. – Ludzie boją się, że będę ich oceniać, że uznam ich problemy za błahe. A prawda jest taka, że my nie jesteśmy sędziami. Jesteśmy raczej przewodnikami. Chciałabym ostatecznie obalić mit, że pójście do psychologa to dowód słabości. Wręcz przeciwnie, to akt odwagi – przyznanie przed samym sobą: „potrzebuję wsparcia”.
To właśnie ten lęk przed stygmatyzacją sprawia, że wiele osób trafia do Fundacji dopiero wtedy, gdy „pęka fundament” – gdy lata bycia „zbyt silnym” kończą się bolesną do granic bezsilnością, ból zaczyna nabierać już fizycznego kształtu. A przecież psychologia nie jest dla „słabych”. Jest dla tych, którzy decydują się spojrzeć prawdzie w oczy.
Czy da się zdjąć emocje wraz z końcem sesji?
Wielu pacjentów zastanawia się, co dzieje się z psychologiem, gdy zamyka za nimi drzwi. Czy te wszystkie historie – często graniczne, pełne bólu, straty i lęku – po prostu wyparowują? PTP jasno definiuje rolę psychologa jako zawód oparty na ścisłych standardach naukowych, ale w praktyce Fundacji Nie Widać Po Mnie doskonale wiemy, że nauka to tylko połowa sukcesu. Drugą jest autentyczność.
– „Czy zdarza się, że historia porusza mnie tak bardzo, że trudno o niej zapomnieć?” Często – wyznaje Marek, psycholog dziecięcy – Trudno byłoby mi wykonywać ten zawód, gdybym przestał czuć. Pamiętam historię młodego człowieka, który już na progu dorosłości nie widział sensu życia. Jego ból był tak mocny, że niemal fizycznie czułem go w pokoju. Czy o tym zapominam? Nie. Ale profesjonalizm to nie jest brak emocji. To umiejętność poukładania ich w sobie tak, by nie stały się ciężarem dla klienta/podopiecznego, ale by stały się narzędziem empatii. Ten „zawodowy dystans” to nie ściana z lodu, to raczej bezpieczna barierka na moście, po którym idziemy razem.
W Fundacji pracujemy z ludźmi, których cierpienie jest często ciche. To historie, których nie przeczytacie na pierwszych stronach gazet, ale które zostają w nas na lata. To właśnie ta „ludzka twarz” pozwala nam budować relację, w której pacjent czuje się naprawdę słyszany.
➡️ Poznaj historię Kamila
➡️ Wiktor i terapia uzależnienia od marihuany
➡️ Historia nastolatki – Oli
Klątwa idealnego życia
Istnieje też druga strona medalu – oczekiwanie, że psycholog to nadczłowiek. Że jego dzieci nigdy nie mają napadów złości, jego małżeństwo jest pasmem nieustannych sukcesów, w pracy udaje mu się zachować work-life-ballans, a on sam budzi się każdego ranka z uśmiechem godnym reklamy pasty do zębów.
– To chyba najtrudniejsza część tego zawodu: presja bycia chodzącą reklamą własnych skutecznych i przepracowanych metod – przyznaje Julia, terapeutka zajmujący się interwencją kryzysową w Fundacji. – Wielu ludzi myśli, że skoro znam mechanizmy psychologiczne, to powinnam mieć idealne życie. A bycie specjalistą często wręcz stawia przed nami większe oczekiwania wobec samych siebie. Kiedy mam gorszy moment, w głowie odzywa się ten surowy głos: „Przecież jesteś psychologiem, powinnaś wiedzieć, jak sobie radzić”. Wiedza nie chroni przed człowieczeństwem. My też bywamy bezradni, też przechodzimy żałobę, tęsknimy. Różnica polega jedynie na tym, że może trochę szybciej potrafimy nazwać to, co się z nami dzieje, i wiemy, gdzie sami powinniśmy szukać wsparcia. Prawda jest taka, że psycholog potrzebuje wsparcia tak samo, jak lekarz potrzebuje lekarza.
Moment, w którym znika dystans
Praca w psychologa to nie tylko godziny spędzone na analizie deficytów. To przede wszystkim spotkanie z drugim człowiekiem. Autentyczne, głębokie i często transformujące dla obu stron. Standardy etyczne PTP kładą nacisk na szacunek do autonomii, co w praktyce przekłada się na niezwykłą więź.
– „Co w pracy jest tym momentem, w którym czuję największą bliskość z drugim człowiekiem?” – zastanawia się Tomasz, współpracujący z grupami wsparcia onkologicznego. – To moment, w którym opada maska, a w pokoju zostaje dwóch ludzi. Przestrzeń bez tytułów, bez ról. Czuję wtedy ogromną pokorę wobec ludzkiej siły przetrwania. Największą bliskość czuję nie wtedy, gdy druga strona mówi o sukcesach, ale w tym momencie ciszy, która następuje po wypowiedzeniu najtrudniejszej prawdy. To jest sacrum gabinetu.
Praca, z dala od akademickich katedr, uczy pokory, której nie da się wyczytać z podręczników. Fundacja Nie Widać Po Mnie to też szkoła życia dla samych psychologów.
– „Czego o ludziach i o sobie nauczyła mnie praca w Fundacji, czego nie przeczytałam w żadnym podręczniku?” Tego, że nadzieja bywa bardzo uparta – dodaje z uśmiechem psycholożka Katarzyna. – Podręczniki mówią o stadiach różnych stanów, o objawach klinicznych, ale nie uczą, jak patrzeć w oczy komuś, kto stoi przed murem albo stracił wszystko i mimo to decyduje się na kolejny krok. Nauczyłam się, że „normalność” to pojęcie bardzo płynne i że każdy z nas ma w sobie nieodkryte zasoby siły, które budzą się dopiero w największym mroku. To lekcja o tym, że człowiek jest nieskończenie bardziej skomplikowany niż jakakolwiek klasyfikacja chorób.
Kiedy psycholog ma gorszy dzień
W Międzynarodowym Dniu Psychologa warto zapytać: kto więc wspiera wspierających? Co robi specjalista, gdy jego własne zasoby zaczynają się wyczerpywać? Jak dba o swoją „ludzką twarz”?
– Dbam o nią przez przyznanie sobie prawa do słabości – mówi szczerze psycholożka Agnieszka. –Kiedy mam gorszy dzień, nie udaję przed sobą, że jest inaczej. Idę na spacer, wyłączam telefon, czasem sama płaczę. I, co najważniejsze, idę do swojego superwizora. To niezwykle ważne: dobry psycholog to taki, który wie, że sam też potrzebuje opieki. Moja „ludzka twarz” to twarz kobiety, która kocha góry, czasem spala obiady i bywa przytłoczona światem. To właśnie ta autentyczność pozwala mi być wiarygodną dla moich podopiecznych. Nie muszę być idealna, by być pomocna. Muszę być po prostu prawdziwa. Tyle i aż tyle!
Fundament, którego nie widać
Psycholodzy są fundamentem Fundacji Nie Widać Po Mnie. To na ich wiedzy, ale przede wszystkim na ich empatii i gotowości do bycia blisko drugiego człowieka, opiera się w dużej mierze niesiona pomoc. Bez nich nie byłoby możliwe skuteczne wspieranie osób w kryzysie psychicznym, pacjentów onkologicznych czy rodzin.
Jak pomaga nasza Fundacja?
Fundacja Nie Widać Po Mnie” od lat walczy z „cichymi chorobami – depresją, lękiem, zaburzeniami psychicznymi, które rozwijają się pod maską codzienności. Pomagamy poprzez:
- Psychoedukację: Odczarowujemy temat zdrowia psychicznego, docierając do szkół, firm i placówek medycznych. Pokazujemy, że zdrowie psychiczne jest tak samo ważne jak fizyczne – e-book: Czuj(ni) – Psychoedukacja w zakresie rozpoznawania i przeciwdziałania skutkom uzależnień.
- Wsparcie dla grup zawodowych: Programy takie jak „Wsparcie dla medyka” oferują pomoc tym, którzy na co dzień ratują innych, a sami często zapominają o własnym komforcie psychicznym.
- Grupy wsparcia i konsultacje: Tworzymy bezpieczne przestrzenie online i stacjonarnie dla osób w kryzysie i ich bliskich (np. programy dedykowane osobom z chorobami przewlekłymi).
- Walkę ze stygmatyzacją: Nasze kampanie edukacyjne mają na celu uświadomienie społeczeństwu, że choroba psychiczna to nie powód do wstydu, a proszenie o pomoc to wyraz odpowiedzialności.
Psycholodzy są w tym procesie kluczowi. To oni nadają kierunek działaniom Fundacji, czuwają nad merytoryką e-booków i webinarów, ale przede wszystkim – są tam, gdzie cierpienie staje się najgłośniejsze, mimo że świat go nie widzi.
W tym wyjątkowym dniu dziękujemy wszystkim psychologom za to, że mają odwagę pokazywać swoją ludzką twarz. Bo profesjonalizm to nie brak emocji – to odwaga, by pracować z nimi każdego dnia. Dla Was i dla nas.
Źródła:
[1] Badanie wizerunku psychologów przeprowadzone przez Instytut Psychologii Uniwersytet Łódzkiego oraz Komitet Naukowy XXXVII Kongresu PTP na ogólnopolskim panelu badawczym Ariadna na panelu Ariadna. Próba ogólnopolska, losowo-kwotowa N=1146 osób. Dobór próby w kwotach łącznych dla płci, wieku i wielkości miejscowości oraz brzegowych dla wykształcenia i województwa wg reprezentacji w populacji Polaków w wieku od 18 lat wzwyż. Metoda CAWI. Termin realizacji: 20 – 30 czerwca 2025 r.; www.wnow.uni.lodz.pl, stan na dzień 20.02.2026 r.;
[2] Kodeks Etyczny Psychologa Polskiego Towarzystwa Psychologicznego, https://psych.org.pl/dla-psychologow/kodeks-etyczny stan na 20.02.2026 r.;
[3] Studia psychologiczne w Polsce (aktualizacja 2025) Uniwersytetu Jagiellońskiego i Uniwersytetu SWPS, https://forumakademickie.pl/wp-content/uploads/2025/07/Studia-psychologiczne-w-Polsce.-Raport.-Aktualizacja-czerwiec-2025-1.pdf, stan na dzień 20.02.2026 r.





