Skip to main content

Lena to pacjentka z późnymi objawami schizofrenii psychotycznej. Kobieta wychowana została w rodzinie wielodzietnej przez oboje rodziców. Miała jeszcze pięcioro rodzeństwa. Sama była trzecim dzieckiem. Dwaj starsi bracia i ojciec już nie żyją. Po śmierci ojca jej matka zamieszkała z nią i mężem. Mają duży dom, a dwójka dzieci już założyła własne rodziny i się wyprowadziła. Syn mieszka na tym samym osiedlu domków jednorodzinnych, młodsza córka wyjechała za granicę.

W wywiadzie pacjentka stwierdziła, że nigdy nie miała kontaktu z mocniejszymi substancjami psychoaktywnymi. Nigdy nie paliła papierosów. Sporadycznie pije wino, raczej przy konkretnej okazji.

Z mężem przeszli kilka kryzysów, w tym jego zdradę, kiedy dzieci były małe. Jednak udało im się wyjaśnić nieporozumienia i, jak przyznaje pacjentka, stanowią zgodną parę z długoletnim stażem.

Lena była nauczycielką języka niemieckiego w szkole średniej.

Pierwsze niepokojące sygnały pojawiły się ok. 6 lat temu. Dostała wychowawstwo w nowej klasie, z którą po raz pierwszy nie umiała sobie poradzić. Nastolatki szydziły z niej, wypisywały obraźliwe teksty na tablicy, a także sprawiały znaczne problemy wychowawcze – liczne wagary, bójki na terenie szkoły, obraźliwe graffiti na szkolnej ścianie.

W tym czasie Lena weszła w okres okołomenopauzalny, co pogłębiło jej problemy z nastrojem. Stała się z jednej strony wybuchowa, z drugiej łatwo było ją doprowadzić do płaczu, co pogłębiało konflit z uczniami.

Z czasem urósł on do tego stopnia, że Lena miała ataki paniki przed pójściem do szkoły. Za każdym razem szykowała się na atak ze strony uczniów, a także dyrekcji, którzy zarzucali jej brak kompetencji wychowawczych. Jak sama określa, czuła się zaszczuta, przyparta do muru i bez wyjścia.

W kolejnych  miesiącach jej frustracja, złość i panika narastały. Marzyła o kolejnych feriach i świętach, żeby móc przez chwilę odpocząć. Wraz z upływem czasu zaczęło jej się wydawać, że uczniowie zawiązali spisek między sobą, aby się jej pozbyć, doprowadzając do szaleństwa. Później nabrała już pewności. Ponadto, zaczęła twierdzić, że to spisek nie tylko uczniów, ale też nauczycieli, którzy zazdrościli jej stażu pracy, licznych osiągnięć, a także sytuacji finansowej. Osobiście kilkakrotnie rozmawiała z dyrekcją, że ktoś włamuje się na jej profil na platformie komunikacyjnej, zmienia hasło i wypisuje bzdury do rodziców uczniów.

Nauczyciele z kolei zauważyli, że coraz częściej nie mają z nią kontaktu. Lena stała się rozkojarzona, zapomniała słów. Powtarzała te same wyrazy w różnej formie w jednym zdaniu lub też tworzyła własne. Komunikacja z nią stała się utrudniona, a ona sama nie była w stanie już uczyć. Dyrektor po wizytacji na lekcji poprosił ją o wzięcie urlopu na poratowanie zdrowia i konsultacje lekarskie. Pani Lena wyszła z pracy bez kurtki (była zima), w czółenkach, które nosiła po szkole, bez torby i dokumentów. Z ulicy zabrała ją straż miejska. Według ich zeznań, z pacjentką nie było kontaktu. Nie odpowiadała na pytania, patrzyła błędnym wzrokiem, jakby nie rozumiała komunikatów. Nie mogli jej zidentyfikować ze względu na brak dokumentów. Wezwali karetkę. Lena otrzymała skierowanie na oddział psychiatryczny. Mąż odnalazł żonę w szpitalu 4 dni później.

Diagnoza: schizofrenia. Po 6 tygodniach pacjentka opuściła szpital. Farmakoterapia lekami przeciwpsychotycznymi uzupełniona została niewielką dawką leków uspokajających z grupy benzodiazepin, z których powoli lekarze zeszli po kolejnych 3 tygodniach.

Pacjentka przyznaje, że początkowo nie stosowała się do zaleceń lekarskich.

  • Schizofrenia brzmiało dla mnie jak wyrok i nie umiałam jej zaakceptować – przyznaje Lena. – Pierwszy raz odstawiłam leki samodzielnie. Po pierwsze, byłam przekonana, że lekarze się mylą. Po drugie, zaczęłam przybierać na wadze. Może nie jakoś mocno, ale jednak. Pewnie było to połączenie leków z burzą hormonów przy menopauzie, jednak ja w pełni zrzuciłam to na przepisane tabletki. Efektem był nawrót objawów o niezwykle mocnym nasileniu. Niezbędna była kolejna hospitalizacja.

Po drugim pobycie w szpitalu pacjentka wykazuje duże zaangażowanie w proces terapeutyczny. Jest szczera w rozmowach z lekarzem, wypytuje o rzeczy, które są dla niej niejasne, stara się świadomie podchodzić do swojej choroby. Zgodziła się na udział męża w spotkaniach, w tym także w sesjach z psychologiem, co pomogło osobom najbliższym zrozumieć chorobę, formę i sposób jej leczenia.

  • Czy zdarza mi się teraz pominąć leki…. Staram się z całych sił przestrzegać zaleceń lekarskich, zwłaszcza jeśli dotyczą one leków. Zdaję sobie sprawę, że to one są podstawą terapii i bez nich powrót epizodu jest właściwie nieunikniony – mówi Lena. – Jednak na początku było mi trudno. Miałam straszne problemy z pamięcią i po prostu zapomniałam o nich. Nie zdarzało się to często, ale jednak. Nie było to celowym działaniem. I szczerze mówiąc, pierwszym razem bardzo się przestraszyłam, że zaprzepaściłam efekty dotychczasowego leczenia. Natychmiast skontaktowałam się z lekarzem, który mnie uspokoił. Na szczęście jedna pominięta dawka nie sieje spustoszenia w terapii. Jednak po tamtym incydencie wprowadziłam kilka rozwiązań, które ułatwiają mi trzymanie się schematu. Po pierwsze, leki szykuje już dzień wcześniej, żeby nie wymagało to dodatkowego wysiłku. Mam ustawione przypomnienia i sprawdzam wieczorem, czy na pewno dźwięki są włączone. W ten schemat zaangażował się również mój mąż. Po prostu pyta się codziennie, czy leki wzięłam, albo kontroluje pojemnik, w którym je trzymam. Początkowo bardzo mi to przeszkadzało. Teraz już nie. Może ciutkę to męczące, ale wiemy oboje, że to dla mojego dobra. W ciągu ostatnich 3 lat pominęłam może 3-4 dawki, jednak nigdy jedna po drugiej. Uważam, że byłaby to forma autosabotażu.

Regularne przyjmowanie leków przeciwpsychotycznych jest podstawowym warunkiem uzyskania i utrzymania efektów terapii. Szacuje się, że odsetek nawrotów w okresie dwóch lat od rozpoczęcia leczenia wynosi 40% w przypadku osób leczonych farmakologicznie i aż 80% w przypadku tych, które samowolnie z nich rezygnują. *

Mimo tych danych i informacji, nadal współpraca pacjentów na tym polu jest bardzo niska. Szacuje się, że zaleceń w zakresie przyjmowania leków przestrzega zaledwie 30% pacjentów.**

Najczęstszym powodem jest brak wglądu w chorobę i świadomości konieczności farmakoterapii. Jednak chorzy na schizofrenię mogą mieć problem z koncentracją i obniżone zdolności zapamiętywania, co może rodzić konsekwencje w postaci pomijania dawek. Rozwiązaniem, które stosowane jest coraz częściej, są leki długouwalniające (LAI) podawane w formie zastrzyków. Częstotliwość to zazwyczaj raz na 2-4 tygodnie.***

*Gałecki P., Szulc A.,  Psychiatria. Rozpoznania według ICD-11, TOM 1., Edra Urban & Partner, Wrocław 2023, s. 199

**Tamże, s. 195

***Tamże.

Przejdź do treści