Michał wie, że nie wstawał przez bardzo długi czas z łóżka, bo mierzył się z potężną siłą, która nie pozwalała mu na to. Dziś mówi: „Zbudowałem zamek ze swoich ruin – a to nie koniec”. Bo Michał nie tylko wrócił z ciemności. Dziś ma misję do wykonania, która pomoże innym osobom mierzącym się z chorobą.
Od światła do ciemności – i z powrotem
Michała zawsze wszędzie było pełno, mówi o sobie, że zawsze był szczęśliwym chłopakiem, energicznym, towarzyskim, zabawnym. Jak wspomina, u niego zaczęło się od manii. Później przyszedł najtrudniejszy czas – depresji.
„Leżałem w łóżku przez prawie rok. To nie był dołek, to było coś więcej. Po prostu nic. Brak wszystkiego – emocji, chęci, sensu.”
Gdy Michał trafił do szpitala, diagnoza przyszła szybko – choroba afektywna dwubiegunowa (ChAD). Potem przyszły: terapia, leki, rutyna, aktywizacja.
„Zacząłem od tego, że muszę wstać, bo mam obowiązki. Albo muszę zrobić coś do jedzenia. Zacząłem pracować zaraz po depresji. To mnie przymusiło. Najpierw byłem zły, ale potem za to dziękowałem”.
Trochę to trwało, ale rutyna okazała się pomocna.
„Zacząłem budować siebie na nowo – z obowiązków, małych wyjść, rozmów. Z rzeczy, które kiedyś wydawały się niczym”.
ChAD to życie w zmiennym rytmie?
To ważne, aby mieć świadomość, że choroba afektywna dwubiegunowa (ChAD) to nie etykieta. To choroba, która sprawia, że osoba mierząca się z nią odczuwa świat – głębiej, mocniej, często nazbyt intensywnie. Osoby z ChAD nie są „rozchwiane”, za to mogą być wyjątkowo wrażliwe, twórcze i pełne intensywności – a ich emocje często płyną po falach, które czasem trudno ujarzmić.
ChAD to choroba, którą charakteryzują naprzemienne epizody depresji i stanu podwyższonego nastroju (hipomanii lub manii). W depresji wszystko staje się niemalże niewykonalne – świat zwalnia, czuć wręcz ciężkość bytu, życie toczy się jakby obok, a nawet własne myśli mogą ciążyć. W manii zaś może pojawić się nadmiar energii, gonitwa pomysłów, charakterystyczna bezsenność, impulsywność. Między tymi stanami często są okresy równowagi – tak bardzo wyczekiwane przez osoby z ChAD.
Diagnoza może być pewnego rodzaju ulgą – bo wreszcie mogą nazwać to, co przez lata nie pozwalało zaznać wewnętrznego spokoju. Diagnoza i proces leczenia pozwala odzyskać stery, by zacząć żyć pełniej, świadomiej.
Na koniec rozmowy Michał chciał, aby wybrzmiały jego słowa:
„Każdy z nas ma prawo się posypać. Ale może właśnie to rozsypanie prowadzi nas do prawdziwego poznania siebie. I do zbudowania czegoś mocnego – własnego fundamentu. Takiej wewnętrznej warowni, która nauczy się rozpoznawać zagrożenie i zareagować, zanim znów runie wszystko”
Więcej o ChAD można przeczytać w artykule: ChAD – objawy, diagnoza, leczenie.
Nie pocieszaj. Po prostu bądź.
Mimo że świadomość społeczna rośnie, to często, gdy nasi bliscy mierzą się z depresją, nie do końca wiemy, jak wspierać.
„Najgorsze, co możesz powiedzieć osobie w depresji, to: ‘uśmiechnij się’, czy ‘nie przesadzaj’, ‘weź się w garść’. To nie działa. Najwięcej daje obecność. Czuła, spokojna, nieoceniająca”.
Jak więc być realnym wsparciem dla bliskich, którzy mierzą się z ChAD, depresją? Michał opowiedział również o tym, co pomogło jemu. Dla niego na późniejszym etapie leczenia ważna była aktywizacja, ale z wyczuciem.
„Zaproś ją lub jego do czegoś, co kiedyś sprawiało radość – zagrajcie w planszówkę, pójdźcie razem na spacer albo pograjcie w kosza. Ale bez presji, bez oceniania, czysta akceptacja. Niech to będzie naturalne, lekkie, jak dawniej. Nawet jeśli w czasie spaceru nie padnie ani jedno słowo – ta osoba będzie czuć i pamiętać, że byłeś obok”.
Warto jednocześnie pamiętać, że aktywizacja to nie pierwszy krok.
Będzie pomocna, ale nie zawsze i nie od razu. W najtrudniejszych etapach depresji często osoba mierząca się z nią nie ma siły nawet wstać. Wtedy największym wsparciem – obok leczenia i pomocy specjalistów – jest po prostu obecność, która nie wymaga niczego w zamian.
Słuchać siebie, zanim runie wszystko
Dziś Michał potrafi już wyczuć pierwsze objawy nawrotu. Uczy się siebie. I tego samego chciałby uczy innych. Ta rozmowa jest inicjatywą Michała, który ma osobistą misję. Jest nią wsparcie osób mierzących się z tą samą chorobą, a także budowa społecznej świadomości, której wciąż brakuje.
Jak rozpoznać nawrót ChAD?
„Dla mnie pierwszym znakiem jest zmiana rytmu: więcej snu, mniej energii, unikanie ludzi. Jeśli to trwa kilka dni – już wiem, że trzeba działać”.
W przypadku wystąpienia pierwszych sygnałów nawrotu, należy skontaktować się z lekarzem prowadzącym, by jak najszybciej dostosować leczenie.
Michał, który już od roku nie miał nawrotu depresji, zachęca do uważności. Do słuchania swojego ciała i emocji. Michał ma też motto, które zasługuje na miejsce w szkolnych podręcznikach.
Każdy zamek powinien mieć silne fundamenty
„Buduję zamek ze swoich ruin. Każda cegła to dzień, który przeżyłem mimo wszystkiego. I ten zamek stoi. Jest mój. Chciałbym, żeby każdy budował swój zamek, by w razie kryzysu te fundamenty były stabilne i żeby też zamek miał wewnętrzną warownię, która nauczy nas rozpoznawać zagrożenie i zareagować, zanim wszystko runie”.
Ale to nie koniec.
Dla tych, którzy są drodze po równowagę
Michał ma marzenie, które stało się jego misją. Podczas rozmowy poruszyło nas to dogłębnie – ciekawe to doświadczenie: płakać ze wzruszenia razem ze swoim rozmówcą.
Michał planuje stworzyć miejsce – samowystarczalny ośrodek wytchnienia, – gdzie w sielskim otoczeniu osoby po kryzysach psychicznych, będą mogły wracać do równowagi w swoim tempie.
„To nie miałby być szpital. Tylko coś między domem a ogrodem. Ciche, spokojne. Z kurami, z przestrzenią. Dla duszy.”
W otoczeniu ludzi, którzy patrzą z czułością, nie z oceną.
„Chciałbym stworzyć takie miejsce na wsi. Dla ludzi, którzy wychodzą ze szpitala, którzy są w trudnym momencie. Żeby mogli przyjechać, wyciszyć się, pogłaskać krowę, posiedzieć w ogrodzie. Bez presji, bez etykiet. Taki azyl. Miejsce, gdzie można się zatrzymać”.
I to marzenie Michała zmierza ku realizacji, pierwsze kroki podjęte, a my z całych sił trzymamy kciuki – wierzymy w tę piękną inicjatywę.
Tekst powstał w ramach cyklu rozmów Fundacji Nie Widać Po Mnie, które dają głos osobom mierzącym się z zaburzeniami psychicznymi.
Rozmawiała: Nina Nowak





