Joanna to pacjentka z rozpoznaniem schizofrenii w historii rodziny. U jej matki zdiagnozowano chorobę w wieku 37 lat, a u wujka (brata matki) w wieku 21 lat. Pierwsze objawy schizogrefrenii u Joanny zaczęły się jeszcze na studiach, jednak znacząco nie wpływały na funkcjonowanie. Początkowo budziła się w nocy z poczuciem, że ktoś jest w pokoju i ją obserwuje. Zaczęła spać przy włączonej lampce nocnej, co łagodziło jej stres i niepokój. Objawy nasiliły się znacznie po podjęciu pierwszej pracy na stanowisku asystentki zarządu w jednej z większych firm w regionie. Pacjentka zaczęła dostrzegać nieprzyjazne spojrzenia osób z pracy, wydawało jej się, że ją obserwują, krytykują i się z niej śmieją. Zaczęła podejrzewać, że jeden z kolegów ją śledzi w drodze do domu i w trakcie spacerów z psem. Pewnego dnia wywołała awanturę w biurze i uderzyła go pięścią, łamiąc nos. Po tym incydencie zgłosiła się do psychologa w celu pracy nad regulacją emocji i opanowaniem ataków agresji – werbalnej i fizycznej. Psycholog podejrzewał u niej objawy schizofrenii i skierował na pełną diagnostykę do ośrodka całodobowego. Pacjentka zgodziła się na pobyt ze względu na historię schizofrenii w rodzinie.
Diagnoza potwierdziła zaburzenie. Joanna miała wówczas 27 lat. Poddała się leczeniu lekami psychotycznymi II generacji jako bezpieczniejszymi w stosowaniu. Po ok. 3 latach od wdrożenia terapii zaczęła zauważać u siebie mimowolne skurcze wokół twarzy – czuła, że wysuwa język, nad czym nie mogła zapanować.
- W tamtym momencie ogarnęło mnie przerażenie – opisuje Joanna. – Moja mama zmagała się z tym niemal od początku choroby. Liczyłam, że nowsze lek spowodują, że mnie późne dyskinezy ominą. Niestety tak się nie stało. Lekarz powiedział, że dodatkowym obciążeniem była historia dyskinezy u mojej mamy.
Pacjentka zgłosiła się do lekarza prowadzącego. Mimo wdrożenia leczenia łagodzącego i zmiany leków dyskinezy nie złagodniały, ale zaczęły się nasilać. Do mimowolnych ruchów twarzy, zamykania oczu i otwieraniu ust bez powodu, doszły również mimowolne ruchy lewej nogi, które pojawiały się nie tylko w spoczynku, ale także podczas chodzenia, co prowadziło niejednokrotnie do utraty równowagi.
- Zrezygnowałam z pracy. Wstydziłam się, że nie panuję nad swoim ciałem – mówi Joanna. – Jednak od jakiegoś czasu widzę, że ruchy nie pogłębiają się, jakby ich rozwój się zatrzymał. To pozwala mi mieć nadzieję, że uda mi się dalej funkcjonować samodzielnie. Na razie, przy wsparciu rodziny, głównie ojca i starszej siostry, jest naprawdę OK. Troszkę zmieniłam umeblowanie mieszkania, tak aby łatwiej mi było funkcjonować.
Joanna nie pracuje od ponad 3 lat. Jest jednak w trakcie kursu przygotowującego do funkcji Asystenta Zdrowienia.
- Chcę wrócić do pracy, a to jedna z form, w której czułabym się dobrze – mówi Joanna. – Schizofrenia to choroba nieuleczalna i chociaż u mnie, dzięki pilnowaniu leków na razie jest pod kontrolą, trudno przewidzieć, kiedy może nastąpić wznowienie. Dlatego wiem, że może mi być trudno znaleźć i utrzymać pracę. Pomoc takim jak ja w procesie zdrowienia będzie dla mnie idealnym rozwiązaniem. Co więcej, w takim otoczeniu będzie też większe zrozumienie dyskinezy i samej choroby.
Szacuje się, że późne dyskinezy występują u ok. 20-25% (Jeste D.V., Caligiuri M.P., 1993) pacjentów ze schizofrenią, przy czym ich ryzyko jest zdecydowanie mniejsze przy farmakoterapii lekami II generacji. Zgodnie z badaniami T. Szafrańskiego (2014) u leczonych olanzapiną, która uznawana jest za substancję najmniej obciążającą ryzykiem wystąpienia późnych dyskinez, częstotliwość ich pojawiania się wynosi 16,4%. Ich leczenie jest zazwyczaj trudne, a zauważalna lub całkowita remisja zauważalna jest u 40% pacjentów.
Źródła:
Dilip V. Jeste, Michael P. Caligiuri, Tardive Dyskinesia, Schizophrenia Bulletin, Volume 19, Issue 2, 1993, Pages 303–315, https://doi.org/10.1093/schbul/19.2.303
Szafrański, T. (2014). Późne dyskinezy wśród chorych na schizofrenię leczonych olanzapiną – wyniki prospektywnego, 20-miesięcznego, otwartego badania w warunkach naturalistycznych. Psychiatria Polska, 48(6), 1155–1165. https://doi.org/10.12740/PP/23981





